Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biegam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biegam. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 maja 2014

Trasa.


Udało mi się dziś wyjść akurat w ta jedną, jedyną słoneczną godzinę dzisiejszego dnia :) Było świetnie, ale szczerze mówiąc, to zupełnie nie chciało mi się ruszać z domu ;)

Ciekawa jestem jak biegają inni? Na czas? Na dystans? Dla widoków? Ja mam jedną jedyną trasę, z modyfikacją. Ta modyfikacja ma ok 0,7km. Zwykle biegnę 5km, tymi samymi ulicami, koło tych samych sklepów, kapliczki, i kamiennego niedźwiedzia. I nie nudzi mi się. Zawsze biegnę z nadzieją, że tym razem będę szybciej.

środa, 15 stycznia 2014

Rodzina a filozofia biegania.


Niedawno ktoś mnie zapytał, czy mając tyle dzieci trenuję bieganie, żeby je dogonić, czy też, żeby przed nimi uciec?! Zrobił do tego cwaną minę ;)

No więc, moi drodzy, nie ma na to pytanie prostej odpowiedzi. Wszystko zależy od dnia. Są takie chwile, gdy niebabymprzychyliłamoimaniołkomkochanym, wtedy bawimy się w chowanego, berka, chodzimy na łyżwy, czytamy sobie głośno (bo starsze dzieci już dobrze czytają), gramy w makao, śpiewamy i wygłupiamy się, a czasem poprostu patrzymy co robi nasz najmłodszy, największy słodziak na świecie.

Są też takie dni, kiedy zmęczona i przygarbiona życiem zakładam adidasy/pakuję torbę na basen/jadę na zakupy(to najczęściej), żeby uciec. Od życia, dzieci, męża i od siebie samej. Takiej, której nie lubię. Zaprzęgniętej w codzienny kierat prania, gotowania, wożenia, zakupów, zajęć dodatkowych, pracy zawodowej. Normale sprawy, ale nie potrafię podnieść ponad nie głowy i zobaczyć szerszej perspektywy.

Poptrzebuję tej godziny na wyładowanie złości, frustracji, na usłyszenie siebie samej, tej miłej i zabawnej, z planami na przyszłość, i wspaniałą rodziną. Po powrocie jestem nie ta sama, prawdziwsza.

To tak, z grubsza, gdyby ktoś pytał, co mi daje bieganie ;)

wtorek, 14 stycznia 2014

Przez śnieg i zawieję.


Ten niedźwiedź siedzi w połowie mojej trasy. Za każdym razem klepię ko po głowie, drapię za uchem i mam już z górki. Jakie są charakterystyczne punkty na Waszej trasie?

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Wichry niespokojne.


Pogodna nie zachęcała do biegania. Coś mi podpowiadało, że jednak warto się zebrać i wyjść.  I tak było, dostałam swoją nagrodę. Ale o tym, na koniec!

Szczerze mówiąc, do połowy trasy było okropnie. Mam ulubioną trasę, 5,6km. Po chodniku, trochę otwartej przestrzeni, większość między blokami, ale mało pieszych. Po drodze jest nawet małe wzniesienie,

Znów zabrałam kijki, okropnie stukały, nie mogłam złapać rytmu, czułam, że wlokę się jak "smród za wojskiem" ;) było mi zimno, bo wiatr przeszywał mi polar, a ja szłam za wolno, żeby się rozgrzać. Na dodatek byłam sama, przez godzinę spotkałam JEDNEGO biegacza, a raczej biegaczkę. Zwykle jest bardzo dużo ludzi. Jakby tego było mało, na otwartej przestrzeni wiatr wył potępieńczo, jęczały linki od masztów reklamowych. Na zmianę wydawało mi się, że słyszę płacz niemowlaka, albo krzyk kobiety. A ja tu taaaaka sama.

Tego było mi już za dużo. Złożyłam kijki, spięłam je ze sobą, i ruszyłam truchtem. Najpierw z obcasa, jak najszybciej, na szczęście zapaliła mi się kontrolka, i przypomniałam sobie te wszystkie porady, którymi się ostatnio zaczytywałam. Zwolniłam, do świńskiego truchtu, wyrównałam oddech i BIEGŁAM. Na tyle szybko, że nie było wątpliwości, że biegnę, ale na tyle wolno, że mogłam dość swobodnie oddychać.

I zaczęły dziać się cuda :D Zrobiło mi się ciepło. Poczułam jak ogarnia mnie fala radości. Po krótkiej chwili wróciłam do marszu. A potem znowu trucht. Odcinki truchty były coraz dłuższe, a ja nadal swobodnie oddychałam. No może, nie S W O B O D N I E, ale dość dość. Jeszcze nigdy tak dobrze mi się nie biegło.

Po drodze zrobiłam zdjęcie trawy pampasowej, żeby pokazać jak silny był wiatr.

Do domu dotarłam już w śniegu. Padał piękny, biały, jak w bajce. I był tylko mój!

środa, 28 sierpnia 2013

Moja droga.



Zapowiadane zdjęcie :)
Droga zaczyna się tuż za domem. Jest piaszczysta i trochę się kurzy. Miejscami jest kamienista. Prowadzi między polami i łąkami. Teren jest nierówny, pagórkowaty, bardzo urozmaicony. Jak to na Mazurach. Szkoda, że niedługo wracamy do domu. tu jest pięknie.

sobota, 24 sierpnia 2013

Owczy pęd - czyli, jak się TO wszystko zaczęło.



Zastanawiam się czy owce szybko biegają? Na pewno szybciej niż ja ;)

Co to znaczy? Otóż, uległam modzie, dobrej modzie, i zaczęłam biegać. A może raczej truchtać. Jestem z dziecmi na wsi i zwierzęce porównania same pchają się na klawiturę.

Do pierwszego truchtu porwała mnie droga, wrzucę później zdjęcia. Codziennie spaceruję kilometrami z wózkiem, droga woła 'przeleć mnie', no to ją śmignęłam. Póki co, poza drogą, nie mam nic do biegania:

NIE MAM:
  • butów, biegam w trampkach
  • sportowego stanika, zakładam modelujące body, bardzo dobrze podtrzymuje nie tylko biust, ale i trzęsący się brzuch :/
  • kondycji, ale po to zaczęłam biegać, żeby ją zyskać
  • sportowych spodni, biegam w legginsach, i muszę je cały czas podciągać
MAM:
  • drogę, juz niedługo, za tydzien wracam do domu, ale zawsze, gdzieś jest jakaś droga
  • koło drogi pasie się byk, tak ponad dwuletni, czyli agresywny, tam mi się najszybciej biega ;)
  • zapał
  • wózek, o który mogę się wesprzeć
CO MNIE ZASKOCZYŁO?
  • moja kondycja nie jest taka zła, obiektywnie jest fatalna, ale myślałam, że jest jeszcze gorzej
  • dobrze mi się biega z wózkiem (zwykła gondola), lubię to uczucie w ramionach
  • sportowe gatki, to nie wymysł marketingowcow, jak biegłam w fikuśnej satynie, zarówno gatki, jak i gacie zjeżdżały mi z tyłka
PLAN:
  • poki jestem na mzurach, biegam codziennie
  • w domu, zobaczymy
  • kupić buty