czwartek, 20 marca 2014

Baby powerwalking.

Jeśli jeszcze nie wymyślono takiej dyscypliny fitnessu, to ja się zgłaszam pierwsza. Pamiętajcie o tym, kiedyś to opatentuję! Otóż, obecnie jest to jedyna, dostępna mi forma ruchu. Pomijając codziennie pakowanie zmywarki i pralki, oraz rozciąganie się przy wieszaniu prania.
Jakie są zasady? PROSTE.
SPRZĘT
Dowolny wózek, choć myślę, że najlepszy będzie taki z większymi kółkami, lekko się prowadzący, i zwrotny. Do tego niezbędne jest obciążenie, najlepsze będzie własne dziecko. W miarę jak dziecko będzie rosło, będzie rósł stopień trudności ćwiczenia i jednocześnie nasza kondycja.

UBIÓR
Odpowiedni do pogody, choć nie wiem czy mam cokolwiek, co było by odpowiednie na tą pluchę, za oknem, co zachęciło by mnie do wyjścia na dwór. Nie muszą to być ubrania sportowe, choć w takich na pewno poczujemy się bardziej profesjonalnie i fit. Na początek wystarczy coś, w co mieścimy się, po ciąży. I co jest na tyle schludne, że nie zrobimy dziecku obciachu, zaraz na początku jego życia.
BUTY
Zasady podobne jak przy wyborze ubrania. Pamiętajmy, żeby w sezonie jesienno-zimowo-wiosennym, były nieprzemakalne i nie ślizgały się.
JAK ĆWICZYMY
Początkowo trening trwa ok 0,5h. Pchamy wózek, trzymając go obydwoma rękami. Oddychamy głęboko i spokojnie. Ciesząc się chwilą, bez płaczu i marudzenia. Pierwsze treningi odbywamy w spokojnym, spacerowym tempie. W miarę, jak będą ustępowały dolegliwości poporodowe, możemy zwiększać tempo spaceru, do energicznego marszu.
Ideałem jest tak szybki marsz, żeby czuć go było w nogach, ale jednocześnie można było swobodnie rozmawiać. Tu proponuję zakup sprzętu monitorującego nasze ciśnienie, lub zaproszenie na spacer koleżanki, a którą będzie można porozmawiać i jednocześnie monitorować tempo.
UWAGA. Przed rozpoczęciem jakichkolwiek ćwiczeń po ciąży, należ skonsultować się z lekarzem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz