Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dieta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 maja 2014

Cała prawda o pociążowym brzuchu.



Kiedy urodziłam pierwsze dziecko, przeżyłam prawdziwy szok. Dzień po porodzie, mój brzuch nadal wyglądał na 6 miesiąc, co gorsza, tydzień po porodzie niewiele zmalał. Na kontroli, 6 tyg. później, lekarz orzekł, że macica już wróciła do dawnych rozmiarów, a ja mogę zająć się brzuchem. WTF?!

No więc tak, smutne to ale prawdziwe. Do starej wagi wróciłam dość szybko, jakieś 7 miesięcy po porodzie, ale swojego dawnego brzucha nie odzyskałam nigdy. Bardzo lubi się tu odkładać tłuszcz, skóra nie jest już jędrna. Jak prawdziwa tygrysica, mam też pręgi. Kolejne ciąże pogłębiały problem.

Właśnie, rozstępy. Podobno można im zapobiegać. W trzech pierwszych ciążach stosowałam różne środki: olejki, kremy, balsamy, masaże, peelingi, natryski.W czwartej sobie odpuściłam. I efekt był zawsze taki sam. Taki jak na zdjęciu. Do ósmego miesiąca brzuch był gładki, a potem, z dnia na dzień pojawiały się kolejne rozstępy. Podobno ma się do nich skłonności, albo nie. Tych szczęściar z dobrymi genami jest jednak bardzo mało.

Jeśli to kogoś pocieszy, to dodam, że po jakimś czasie, rozstępy stają się coraz mniej widoczne. Początkowo straszą sino-czerwone wąwozy, potem zamieniają się w srebrne niteczki.

Nie miałam motywacji, żeby coś zmienić. Co z tego, że doprowadzę, się do porządku, jeśli następna ciąża pozostawi taki sam efekt. Bardzo złe podejście.

Co jeszcze rujnuje brzuch?

Brak snu - nocne karmienie i nocki przed kompem (bo wreszcie nikt mi nie przeszkadza), powodują wieczne niewyspanie. Wyniki badań, przeprowadzonych przez naukowców z uniwersytetu w Uppsali, opublikowane w American Journal of Clinical Nutrition, nie pozostawiają złudzeń.

"Według uczonych, brak snu może prowadzić do zwiększenia wagi i to nie tylko poprzez wzrost apetytu, ale także spowolnienie procesu spalania kalorii.
Eksperyment pokazał, że nawet jedna nieprzespana noc spowalnia metabolizm od 5 do 20 procent. Po bezsennej nocy wyższy jest też poziom cukru we krwi i hormon stresu."  za tvn24

Podjadanie i dojadanie po dzieciach. Jeszcze bym dorzuciła nocne podjadanie. Sama byłam zdumiona, jak szybko zmieniłam nawyki żywieniowe, na gorsze. Ciągle kołatała mi się w głowie myśl, że mam prawo zrekompensować sobie to niewyspanie, ciągłą gotowość, złagodzić stres. Najłatwiej - jedzeniem.

Temat jest szeroki, jak obwód mojej talii, jeszcze do niego wrócę.

niedziela, 23 marca 2014

Zacznę się odchudzać, od ... jutra! Przypadek Magdy.


W piątek widziałam się z dawno niewidzianą przyjaciółką. Magda, niegdyś super laska, po urodzeniu drugiego syna oklapła, posmutniała i utyła. I tylko pomiędzy bezą i w-zką wyłkała - Ciągle na diecie i ciągle tyjęęęęęę!

Znacie ten mechanizm?!

Zacznę się odchudzać, od jutra, od poniedziałku, nowego roku itd.

Wspaniale. Do nowego roku zostało kilka miesięcy, do poniedziałku - jeszcze tydzień, a do jutra - kilka godzin. I co się w tym czasie dzieje? Nie wiem jak Wy, ale Magda zaczyna się objadać. Żegna te wszystkie przysmaki, z którymi planuje się rozstać na czas diety, a może na zawsze. Żeby nie tracić czasu, przegląda portale poświęcone diecie, fitnesowi. Rejestruje się na forach, pobiera tematyczne aplikacje. Robi listę zakupów. Planuje ćwiczenia. Informuje cały świat na fejsie, że oto wkracza na nową drogę życia, itd, itp. Słowem, robi dużo zamieszania.

Przychodzi godzina "zero". Zaczyna, ale co to? Około południa coś zaczyna jej doskwierać, głód, barak czegoś (czekolady), nadmiar czego innego (ruchu). Ćwiczenia, które Zuzka macha jak maszyna, dla niej są niemożliwe do wykonania. Zaplanowane ilości białka nie przechodzą przez gardło. A organizm odstawiony od narkotyku woła CZEKOLADY. Pewnie pomęczy się do wieczora, i ulegnie. Pomoże mąż, który zawsze ma zachomikowane słodycze, i zrobi pyszną kolację, pełną węgli i tłuszczu. Znajdzie się dobra wymówka. Bo przecież po dniu z małymi i mniejszymi dziećmi, na baczność, na posterunku, zasłużyła na odpoczynek i jakąś przyjemność z życia.

Po kilku dniach daje sobie spokój z dietą, z ćwiczeniami już wcześniej się rozstała. Delektuje się tym, czego tak na prawdę wcale nie odstawiła, jedynie w swojej głowie. Do następnego razu. Który podejrzewam, że będzie bardzo podobny. I tylko się dziwi, jak to możliwe, ciągle się odchudza, a kilogramów przybywa :/